Niemcy zdecydowały o ponownym czasowym zawieszeniu części zasad wynikających z Układ z Schengen. Oznacza to przywrócenie kontroli na wybranych granicach wewnętrznych strefy.
Decyzja ma charakter nadzwyczajny i – jak podkreślają niemieckie władze – jest uzasadniona względami bezpieczeństwa. Berlin powołuje się na przepisy kodeksu granicznego Schengen, które pozwalają państwom członkowskim tymczasowo przywrócić kontrole w sytuacji poważnego zagrożenia dla porządku publicznego lub bezpieczeństwa wewnętrznego.
Co to oznacza w praktyce?
Kontrole są prowadzone wyrywkowo. Funkcjonariusze mogą sprawdzać dokumenty tożsamości, pojazdy oraz powód wjazdu. Dotyczy to zarówno ruchu samochodowego, jak i części połączeń kolejowych czy autobusowych.
Dla osób przekraczających granicę – w tym pracowników transgranicznych i przewoźników – oznacza to możliwość wydłużenia czasu podróży. W skrajnych przypadkach możliwe są też odmowy wjazdu.
Dlaczego Niemcy sięgają po ten mechanizm?
Niemieckie władze od miesięcy sygnalizują presję migracyjną oraz konieczność wzmocnienia kontroli po wykryciu nielegalnych prób przekroczenia granicy. Rząd argumentuje, że działania mają charakter prewencyjny i są zgodne z prawem unijnym.
Warto dodać, że Niemcy nie są jedynym krajem, który korzysta z tej możliwości. Przepisy Schengen dopuszczają takie działania, o ile są one ograniczone czasowo i proporcjonalne do zagrożenia.
Schengen – swoboda, ale z wyjątkami
Strefa Schengen opiera się na zasadzie swobodnego przepływu osób między państwami członkowskimi bez stałych kontroli granicznych. System nie jest jednak bezwarunkowy. W sytuacjach kryzysowych państwa mogą czasowo przywracać kontrole, informując o tym Komisję Europejską i pozostałe kraje.
Obecne działania Niemiec mają charakter tymczasowy. Na razie nie podano dokładnej daty powrotu do pełnego reżimu bez kontroli, ale zgodnie z przepisami taki stan nie może trwać bezterminowo.
